Najsmutniejsza górka spotterska

TL;DR Ziemia i cegły

w13.jpg

Po pierwsze nie oczekiwać. 

Wyjazd zaplanowany (z chichotem przy tym słowie) kilka miesięcy wcześniej. Ale od początku: termin nieprzypadkowy, bo Noc Muzeów w tym mieście nie może być nudna. No i lotnisko, ale ciii.

W ciągu kilku godzin przejechałam niemalże pół Polski, by wreszcie trafić do jednego z moich ulubionych miast. Najpopularniejszą atrakcję, liczoną w setkach maleńkich figurek, zostawię na inny wpis, ale polować na nie to prawdziwa frajda (i zdradzę jakiego niespodziewanego pomocnika miałam w tych poszukiwaniach, polecam!). A dziś opowiem o mieście stu mostów. O Wrocławiu.

„W czasie deszczu dzieci się nudzą…”, za to jak tylko przestało siąpić, i kapać, i mżyć, i być generalnie i ogólnie bleh! warto wyjść, by złapać chociaż ostatnie światło dnia.

w24

 

EPWR

Kolejny dzień obudził wszystkich słońcem, zielenią, świergotem i zapachem dojrzałych truskawek. To dobry dzień, by odwiedzić lotnisko. Ruslana nie spotkałam, ale jak zawsze warto było przespacerować się te kilkanaście kilometrów.

w27w20w19w26w1

I jak już skończyłam maszerować, to trafiłam na TO miejsce

w9.jpg

Wysokością popisać się nie mogę, więc chętnie skorzystałam z uprzejmości i udogodnień lotniska. Dzięki tym cegłom zdobyłam dodatkowe oszałamiające 6 centymetrów i byłam w stanie – po wspięciu się na palce – zerknąć ponad koncertinę.  Szpak patrzył z pogardą.

w4.jpg

Ale udało mi się złapać Dorniera. Na płycie, podczas startu i wnoszenia.

w8-1

I ogonki Boeingów 737

w5

Embraer wylądował, Dornier jedzie na początek pasa. Ruch jak w święta

w6w7

A potem zachodzące słońce pomalowało cały świat i nastąpiła noc, a po niej dzień trzeci.

w22

w21

Noc Muzeów

Czyli osiołkowi w żłoby dano. Po przejrzeniu planu doszłam do wniosku, ze jednak się nie rozerwę i odwiedzę Muzeum Przyrodnicze i Instytut Geologii czy innych kamieni. Ale najpierw wykład: co prawda zapisy już dawno się skończyły, ale skąd biedne dziecko z Bieszczad miało o tym wiedzieć? Nie jestem duża, więc zmieściłam się z innymi w niewielkiej salce Muzeum Farmacji. Było zabawnie, ciekawie i nie mam zdjęć. Za to mam nagranie, którego nie udostępnię, trzeba było przyjechać! Tematem była rola roślin w obrzędowości. Więc i o piwie, i o winie, i o grzybach, i nawet o skalniaczkach chroniących przed piorunami.

Po wykładzie w chłodnej sali wyszłam na nagrzaną słońcem ulicę i podreptałam w kolejne miejsce.

I kolejne, i kolejne, aż zrobiło się ciemno i musiałam wracać.

w12

w16w41w36w42

w43w34w33

Następnego dnia udało mi się złapać trochę światła i kadrów

w32w31w30w29w28w18

Noc Muzeów była niezwykła. W każdym z miejsc było tłoczno mimo późnej pory. W każdym słyszałam rozmowy w przeróżnych językach. Były całe rodziny i grupki znajomych. Zainteresowani, uważnie spoglądający na każdy eksponat, poganiani przez niecierpliwe panie opiekujące się wystawą. Zabytkowy tramwaj wypchany do granic możliwości przewoził kolorowe i roześmiane tłumy, schodami przelewały się rzesze dyskutujących studentów, japońscy emeryci łapali chwile ulotne jak motyle. Nie spotkałam tylko „prawdziwych patriotów”. Pewnie siedzieli w domu zaczytując się w Herbercie.

 

Wpis dedykowany Marcie za użyczenie mieszkania i niesamowitą inspirację, a także Pauli i Michałowi za to, że znieśli moje gadulstwo 😉

w40

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s