Hipisi we Lwowie

TL:DR; Żyją

Kiedy publikuję ten post, jestem tuż przed egzaminem. Będę opowiadała o hipisach we Lwowie. Ich historii, początkach, szalonych przygodach i radości w smutnych czasach władzy Sowieckiej.

Bez tytułu
To tylko część książek z których korzystałam pisząc pracę. Nikt mi nie wmówi, że nie istnieli!

Burzliwe lata 60.: studenci w San Francisco odkrywają możliwość wyrażania własnego zdania i narkotyki. Pierwsze festiwale, eksperymenty z psychodelikami, trauma II wojny światowej i kolejna, tym razem przywożona z Wietnamu, gorące lato 68, nowe trendy w muzyce i rozwój na wielu płaszczyznach.

A w ZSRR błoto.

W Europie powstaje Christania i inne ośrodki ruchów hipisowskich, pielgrzymki długowłosych do miejsc porośniętych ziołem po horyzont, protesty studenckie przy wsparciu wykładowców, wolność i muzyka.

A Sowieci odkrywają ogień.

Gigantyczne przemiany, lodowaty uścisk zimnej wojny, rozwój mediów.

A w komunistycznym raju… Nie! Naprawdę było to tak:

Fragment Kraju Rad podnosi się po wyniszczającym Wielkim Głodzie. Tu, gdzie leży Ukraina; powstaniem oderwana od Rzeczypospolitej i podstępem wchłonięta przez carat z dobrodziejstwem inwentarza przejęta przez Sowietów, żyją ludzie: odrębni kulturowo od swoich sąsiadów, pamiętający, podtrzymujący tradycję, język i tożsamość. Homogenizacja prowadzona przez Stalina nic nie daje, Wielka Rosja to utopia na papierze zapoczątkowana jeszcze przez carycę Katarzynę. Przymusowe przesiedlenia wprowadzają wyłącznie chaos i cierpienie; jednak zmieszać w ten sposób można tylko wodę z cukrem, ludzie są inaczej zbudowani. I pomiędzy czasem wojny, a upadkiem ZSRR wydarza się coś niezwykłego. Cały świat protestuje, cały świat wychodzi na ulice, cały świat rodzi kolejne już pokolenie buntowników, cały świat upada, a spomiędzy gruzów wyrastają kwiaty. Dzieci Kwiaty. Także we Lwowie.

Kiedy w Stanach rozpoczynają się protesty przeciwko wojnie w Wietnamie, po drugiej stronie globu również zaczyna wrzeć. W 1965 roku swoje niezadowolenie wyrażają robotnicy radzieccy. Strajk ma podłoże polityczne i jest sprzeciwem wobec wzrastającym cenom. Chruszczow nie jest zachwycony i nakazuje pacyfikację demonstracji. Są zabici i ranni. I robi się gorąco.

Nadzieja na wolność 

Nadchodzi rok 1968 i coś w ludziach pęka: Czechosłowacja za Praską Wiosnę i nierozsądny pomysł bycia niepodległym państwem dostaje reprymendę w postaci dwóch tysięcy czołgów i dwustu tysięcy wojska Układu Warszawskiego, które przychodzą pewnego sierpniowego ranka i z naganą spoglądają na wyrywnego sąsiada. W Stanach fale protestów: od antynuklearnych, przez walkę o prawa człowieka po antywojenne i zasadniczo antyrządowe, przejmowane są uczelnie wyższe, protestują studenci i wykładowcy, wielu protestujących ginie z rąk policji. Meksyk protestuje przeciwko uczestnictwu w letniej olimpiadzie Afryki Południowej: sprawa apartheidu – zinstytucjonalizowanej (uf, trudne słowo!) segregacji rasowej w tym kraju sprawia, że 40 kolejnych państw chce wycofać się z rozgrywek. Protestujący wygrywają w tej sprawie, ale antyrządowe bunty studenckie nie przebiegają już tak łagodnie i do stłumienia zostaje wysłany desant powietrzny, jednostki paramilitarne i policja. Ginie ponad setka osób. W Paryżu studenci protestują ponad miesiąc: przejmując między innymi teatr Odeon i Sorbonę, które stają się miejscem rozmów i twórczej ekspresji, dołączają wykładowcy. W Polsce trzystu studentów Uniwersytetu Warszawskiego walczy o swoje prawa, ale gumowymi pałami wybija im się to z głów.

Dobrowolne ofiary

Nuklearny wyścig zbrojeń, segregacja rasowa, wojna w Wietnamie to dalekie problemy, zagraniczne, nie nasze. My mamy komunizm i cenzurę, poststalinowski strach przed więzieniem i dziwacznymi „samobójstwami” („wyskoczył z najwyższego piętra budynku MSZ, zamykając za sobą okno” albo „ostatnie jego słowa brzmiały: nie strzelajcie, towarzysze”). Kiedy Czechosłowacja nie chce już być komunistyczna, następuje „interwencja”, a sprzeciw i próba obudzenia narodu z otępienia przebiega tragicznie. Na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie (ach, te wietnamskie budy i morze polowych łóżek!) podczas transmitowanego na żywo obchodu krajowych dożynek, przy dziesięciotysięcznej żywej widowni podpala się mieszkaniec Przemyśla, Ryszard Siwiec. W ramach protestu przeciwko wtargnięciu aktu samospalenia w centrum Pragi dokonują Jan Palach (Pochodnia Numer Jeden) i jego następcy i następczynie. Spośród dwudziestu sześciu osób decydujących się na ten krok umiera siedem. Dobrze uczący się studenci, mający przed sobą świetne perspektywy, nie naznaczeni problemami psychicznymi, wolontariusze. Kilka lat później w proteście przeciwko władzy sowieckiej, na deptaku litewskiego miasteczka podpala się Romas Kalanta, co doprowadza do zamieszek i coraz głośniejszych okrzyków „Wolność dla  Litwy”. Miejsce, gdzie tego dokonał magnetyczną siłą przyciąga hipisów z całego ZSRR, także tych ze Lwowa.

Bez tytułu1
Pamiątkowy krzyż na miejscu samospalenia. Praga

A we Lwowie

Tutaj również rozpoczynają się protesty w obronie wolności słowa; za aresztowanymi literatami wstawiają się Szistdesiatnyky, przedstawiciele inteligencji twórczej, przywożący w ramach poparcia kwiaty. Tutaj także milicja wyłapuje długowłosych, zawozi na posterunki i strzyże buntującą się młodzież. Przetrzymując – zgodnie z prawem – piętnaście dni. Tutaj organizowane są uliczne demonstracje wolnościowe.

Narodzili się kolejni buntownicy. Oglądają telewizję, gdzie w relacjach z zagranicznych zamieszek dostrzegają takich samych jak oni: dziwnie ubranych, „wolosatych”, protestujących. Do Lwowa przyjeżdżają ludzie z Solidarności, dziennikarze  z Bułgarii, ukraińska diaspora z Wielkiej Brytanii, Stanów i Kanady pisze listy.

Kiedy Ruscy w ramach ateizacji kraju zamykają klasztory, lwowscy hipisi podchwytują okazję i w ogrodzie na tyłach jednego z zakonów zakładają Republikę Świętego Sadu – miejsce spotkań, koncertów i twórczej aktywności. Niemalże na wprost bramy budynku KGB. Kiedy dociera do nich informacja o nagich protestach w Szwecji, postanawiają zrobić podobny, na swoją skalę i możliwości. Decydują się rozegrać mecz piłki nożnej, a na wejściu do sadu, który chwilowo stał się boiskiem piłkarskim, instalują obserwatora; „lekko ubranego kolegę”. Kolega za cały ubiór ma okulary. Nagie protesty zyskały popularność wśród hipisów i nawet urządzono bieg bez odzieży. Troszkę opłotkami miasta, bo jednak władza poczucia humoru nie miała. Ale jak jeden z kolegów jadąc ze Świętego Sadu w dół ulicy na dziecięcym rowerku wypierniczył się przed budynkiem komitetu, strażnik nawet nie przeładował broni. Nagi rowerzysta nie był częstym widokiem.

Oczywiście, że jeździli też na zloty. I nawet bez zakładania osobnego wydarzenia na facebooku ludzie potrafią się skrzyknąć. W tamtych czasach też nie mieli z tym problemu. Kiedy na granicy Polski i Czechosłowacji ma się odbyć zlot, grupka lwowskich długowłosych wyrusza autostopem na to spotkanie. Udaje im się złapać wóz pancerny. Zaskoczonym wojskowym opowiadają o ideałach i równości, o miłości i wolności, o wyprawie na spotkanie z taką samą grupą w Polsce. Na koniec pada pytanie: „A wy dokąd jedziecie?”, „A my na wojnę”. Jest 1968 rok.

 

Bez tytułu2
Kiedy istniało, można było zobaczyć je z okna kawiarni odwiedzanej przez hipisów. Prezent dla pary, która tam przesiadywała

Peace and Love

Hipisi za Sowietów lekko nie mieli. Nawet we Lwowie mówiło się: jestem hipisem ale nie pacyfistą. Słynna grupa Szarnira, mimo, że nie istniała długo, zapisała się w pamięci pomysłami radykalnego oporu i spotkaniami przywodzącymi na myśl wojskową musztrę. Kiedy minęło pierwsze zaskoczenie nowym zjawiskiem, gdy hipisami przestały być dzieciaki „wierchuszki”, bo tylko takie stać było na jeansy ze „zgniłego Zachodu”, milicja wypuściła swe ogary. Drugie pokolenie hiparów nauczyło się bić. I mimo, że we Lwowie grupa wyznawała zasadę pokoju i miłości, to w ramach obrony siebie i dziewczyn przestawali być rozleźli.

Jesteście, towarzyszu, nienormalni!

Więzienie albo psychiatryk. Każdy opór przeciwko „jedynej i słusznej”, każdy wyraz sprzeciwu i przejaw odmiennego myślenia kończył się tym samym. Z lwowskiego więzienia na zsyłkę zabierają Wasyla Stusa – poetę i publicystę. Za pisanie o Ukrainie, państwie które przecież nie może istnieć, skoro jest Matiuszka Rassija. Stus większość życia spędzi w łagrach umierając na pół roku przed amnestią Gorbaczowa. Drugą opcją był durdom, psychuszka – zakład psychiatryczny dla obłąkanych; schizofreników nie kochających jedynego i słusznego ustroju. Niektóre z nich były hipisowskim rajem, zamkniętą przestrzenią wolnomyślicieli. Dostać się tam było marzeniem każdego hipa. Kwintesencja inteligencji i kreatywności, spokój i wolność od szpiegów i donosicieli, miejsce idealne dla rozwoju osobistego. Jednak dziesięć lat odosobnienia za brak miłości do komunizmu zamieniało się z czasem w dziesięć lat piekła na lekach, skąd wypuszczano zwiędłe truchła złamanych opozycjonistów.

Hippizm nie był wyłącznie przypisany do Zachodu, na terenach zalanych sowiecką zarazą także istnieli. Istniał także we Lwowie, gdzie powstała grupa Super Wujki, gdzie do tej pory wydaje się książki o lwowskich hipisach, gdzie stykał się Wschód z Zachodem, gdzie miasto wybrukowano tragediami i radościami zwykłych ludzi o niezwykłych sercach. Срав пес на КПРС, срав пес колючим дротом.

A jeśli mi nie wierzycie, to pojedźcie do Lwowa. W małej kawiarence na ul. Ormiańskiej wciąż można ich spotkać.

Bez tytułu4
Za rogiem Virmenka, jedno z ważniejszych miejsc spotkań lwowskich hipisów. Doskonała kawa i nalewki 😉

 

Linki:

Protesty 1968 [ang] https://en.wikipedia.org/wiki/Protests_of_1968

Szistdesiatnyky https://pl.wikipedia.org/wiki/Szistdesiatnyky

Strona archiwalna o akcie samospalenia Ryszarda Siwca https://web.archive.org/web/20080912163459/http://www.dziennik.pl/opinie/article233740/Samospalenie_Siwca_przeszlo_niezauwazne.html

O moskiewskich hipisach pięknie pisze Jacek Hugo-Bader w jednym z rozdziałów książki Biała Gorączka https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/biala-goraczka

Świeżutki artykuł o lwowskich hipisach [ukr] https://amazing-ukraine.com/iak-u-radianskomu-lvovi-narodylasia-respublika-khipi-i-shcho-z-neiu-zaraz/

Stronka lwowskich hipisów. Stylistyka „are you from the past?”, teksty po ukraińsku i rosyjsku, ale świetny zbiór materiałów https://www.hippy.ru

 

14680686_1230968146966516_967270336897340911_n
Jesień 2016, zbieranie materiałów do pracy

Autorem zdjęcia jest Yarko Tiahun

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze strony hippy.ru

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s